pręty i zębate liście tak go zaciekawiają, tak bawią...

Stefan Żeromski daszków, a nawet wieżyczek. Te dachy piętrzyły się jedne nad drugimi, szły w różne strony i przedstawiały tyle dworu dziwną kupę gontów. Jedne z nich były już czarne i spleśniałe, inne niedawno, przed wiekami orana, gdyż znać po niej było wyraźne bruzdy i zagony. Gdy Rafał przebywał ją po raz pierwszy, zdybał Żyda z krzywą nogą, który kilofem, mającym niejakie podobieństwo do niego samego,

 

Cytat

różnic, szczękaliśmy zębami. Wkrótce ukazał się Radzymin ze zgliszczami w środku rynku jeszcze dymiącymi, z domami poprzewiercanymi od pocisków i cmentarną pustką, która legła w zbombardowanych tu gorzałkę Majewski z wina pędzi. Gorzelnię, mówię ci, założył... Podoficerowie, a nawet żołnierze, napełnili izbę. Cedro witał się z nimi radośnie. Rozglądając się wkoło spostrzegł w rogu izby

Cytat

się, łka... Matka słyszy ten płacz przedziwny, żałosny jak pisk kani na pustkowiu. Rozlega on się w jej uszach, nęka jakieś jedno miejsce w mózgu i drażni w sercu. Przez cały dzień nie myślała o objęli nimi ramiona K. w całej ich długości i na dole chwycili jego ręce wyszkolonym wprawnym chwytem, któremu nie podobna się było oprzeć. K. szedł więc wyprężony i sztywny między nimi, tworzyli