Pan Teodor urodził się w mieście Warszawie, bodaj że na Krochmalnej
Stefan Żeromski rynny wprawionej w ogrodowy mur, tu dudni, jak gdyby wpadał w głębinę pustej stągwi, tam z szelestem i szemraniem biegnie przez ogród pod białymi mostkami, pomiędzy korzenie śliwin i grusz, które
tyle sanek jako lokaj. Kalwicki wrócił do pałacu. Czekali chwilę. Konie na miejscu kuły nogami i prężyły się do biegu. Para z nich biła kłębami. Rafał widział ją w promykach światła padającego ze
Cytat
okropna, piorunującymi zmianami swymi wyrażająca dokładniej niż rachunek bojaźń nocy bezsennej, bojaźń rozwartej przepaści bez dna. Helena, skoro tylko na brzeg jeziora przypadła, siadała w
zmroku. Twarz na noc obłóż wodą... Adieu... Nic nie powiedziała - myślał Rafał z niewymowną rozkoszą. Zadrgała w nim jak gdyby struna; wyśpiewał się krótki, osobliwy głos i upadł w nicość. Nic nie
Cytat
takiej strony, Gdzie by nie kochali chłopcy cudzej żony... - wyleciały jak z procy skądś, aż z ostatnich sanek, swawolne słowa. Niby groty z ognia uderzyły w Rafała i jakoby oczywiste prawdy
Winrych wypił wszystką gorzałkę, rozbili butelkę na jego czaszce i podarli mu ostrogami policzki. Na głos sygnału, wzywającego ich do powrotu, wskoczyli na siodła i nabrawszy z wozu po kilka sztuk