stary niedojda mruknął:
Stefan Żeromski Gruby pomruk rotmistrza rozległ się nad głowami idących i furman z krzykiem przerażenia runął z kozła w kałużę. Nogi w sztylpach znalazły się na miejscu furmańskich. Konie, ściągnięte potężnym
przepaską, która prawie całą twarz od czoła aż do ust zasłaniała. Złota frędzla przepaski spadła na ramiona śnieżnej białości, na piersi obnażone. Spod zasłony widać było tylko przepych bujnych
Cytat
podróży, dowiedział się, że nazajutrz towarzyszyć ma włoskiemu klientowi banku. Pokusa, by bodaj tym razem się oprzeć, była bardzo wielka, zwłaszcza że misja, którą mu teraz wyznaczono, nie była
do wyjścia, gdzie zaraz wchłonął ich w siebie żywy ruch uliczny. Wuj, który się uwiesił na ramieniu K., nie wypytywał się już tak natarczywie o proces. Szli nawet jakiś czas w milczeniu. - Ale
Cytat
Cezary niejednokrotnie czuł, że się oto za chwilę powinna, musi ukazać i - kiedy odwracał głowę - ukazywała się niosąc mu w ofierze uśmiech miłosny, odpowiedź jej duszy na sny jego duszy. Tak było
spostrzegł, chciał natychmiast powstać. - Niech pan siedzi - powiedział K. i przysunął doń krzesło. - Pan już jest od dawna klientem adwokata? - spytał. - Tak - powiedział kupiec - jestem