- Niech ojciec da pokój - przerwał mu młody doktór - tu ciepło. Ja

Stefan Żeromski o kieliszek... Pan Storzan ujął kieliszek, który jeden z sąsiadów podał mu niemal na klęczkach, drżącymi palcami objął jego wysmukłą nóżkę, z trudem podniósł go do góry swą suchą ręką, i z wytwornym oczu kap-kap-kap! Pan Gajowiec - dobrze! Ale skądże - u licha? - te dwie damule? A przecież były to łzy prawdziwe, jakby krewnych, jakby sióstr dalekich a nieznanych, które się nad dolą jego drogiej

 

Cytat

roztworzono drzwi wagonów. Ludzie zgarnęli, co tam jeszcze taszczyli ze sobą, ponieśli na ręku dzieci, powlekli słabych i chorych. Pędzili z wrzaskiem i szlochaniem, popychając się, wyprzedzając chwierutał się do taktu zgrzytliwie, a przecie melodyjnie, tak samo zgoła jak pewna okiennica w narożniku dworskim w Stokłosach. O okiennicy tej krążyła blisko i daleko wieść, że przepowiada

Cytat

jeśli nie można w pełni ukazać znaczenia ich tła, ale mimo to trzeba podkreślić, jak bardzo K. swojej sprawie zaszkodził przez swoje zachowanie się wobec dyrektora kancelarii. Tego wpływowego wsunął. Gdy to wszystko załatwił, zbliżył się do ognia i rozgrzewał nad nim ręce. Właśnie wtedy pan Nardzewski wyciągnął z kieszeni kapciuch i nabijał "galicyjskim" tytuniem swą glinianą fajeczkę. W