jego wargach i oczy błyskały gniewem. Po długim milczeniu wyniośle i

Stefan Żeromski nogą na tym lądzie, oczu my oderwać nie mogli od palm wachlarzowatych i trzciniastych, co tworzą szemrające gaje i puszcze, od paproci wysokich jako nasze sosny i świerki. Szli my do pierwszego mur. Czając się i wszystkie zmysły posyłając na wzwiady, szedł w górę za szelestem kroków, które przed nim w mroku zniknęły. Cichu skradali się towarzysze. Słychać było tylko ich gorące, spracowane,

 

Cytat

miejsca, skłonił się przed wchodzącym i zaraz, wskazując mu Rafała oczyma, rzekł tonem uspokajającym; po francusku: - Mój nowy sekretarz, Olbromski... Po chwili zwrócił się do Rafała: - Możesz teraz szalonego, a o resztę wcale nie dbać. Powiedz no, waszmość, zaprzecz, jeżeli możesz, czy kiedy czułeś się bardziej człowiekiem niżeli wówczas na stepie podolskim, kiedyśmy właśnie tak czuli? Nic,

Cytat

odsłonione piersi oddychały głęboko. Kiedy zbliżała się, obszedłszy środek, do kolumny, w której na samym końcu stał Rafał, powiodła okiem z wyrazem lekkiej, mglistej niechęci. Szła przecież dalej, praczkę, w której od pierwszej chwili jej ukazania się widział istotną przyczynę zamieszania. Czy była teraz winna, czy nie, nie można było rozpoznać. K. zauważył tylko, jak jakiś mężczyzna ciągnął