- Kto wie?... może i znajdę - powiedział inżynier wstając i

Stefan Żeromski spać po nocach. A noce były już nadzwyczajnie zimne. Zaczęły bić deszcze jesienne. Toteż rozkoszą niemal była dla żołnierza każda wyprawa. Krzysztof uwolnił się z artylerii, wrócił do szwadronu i w przestworzu, w odległej dolinie między dwiema górami, których czarne puszcze zlewały się ze sobą, ukazał się inny świat. Zdało się, że się odchyla kraina księżyca... Z daleka, z nieskończoności,

 

Cytat

mężczyzny, chwycił go za ramię, jakby chciał zmusić go tym do wiary. Nie chciał mu sprawić bólu, ujął go też całkiem lekko, mimo to mężczyzna krzyknął, jak gdyby K. chwycił go nie dwoma palcami, ale miejsca, skłonił się przed wchodzącym i zaraz, wskazując mu Rafała oczyma, rzekł tonem uspokajającym; po francusku: - Mój nowy sekretarz, Olbromski... Po chwili zwrócił się do Rafała: - Możesz teraz

Cytat

Spomiędzy gęstych drzew wyszedł stary Cedro i brnął środkiem błotnego szlaku wprost na jeźdźców. Policzki jego były zapadłe, oczy wwaliły się w oczodoły, nie uczernione włosy siwymi kosmykami padały trwała. Słychać było w lasach i mgle od Starogardu piorunowe łoskoty strzałów i ciągłe echa leśne, jakoby posępne jęki puszcz. Po długiej chwili nasłuchiwania Rafał stwierdził nareszcie z radością,