przepisał rachunki? Myślał, huncwot, że mu dam łazić całymi dniami
Stefan Żeromski kolumna - lecz już jeńców. W długich do samej ziemi szynelach, ciężkich i grubych, w papachach na spoconych głowach, boso przeważnie lub w buciorach najrozmaitszego pochodzenia brnęli ci młodzi
świętego stoją mi w pamięci, jakby promieniami ognistymi wysmalone. Te proste słowa: versatur ibi quaestio - unde sit malum?... To nie dwaj ludzie mocują się w słowie, nie dwaj kapłani, nie
Cytat
prawdziwy krzyk z głębi duszy, wołający na góry, które żyją i czują. Całe podziemie, cały zamek napełnił ten głos. Zdawało się, że zatrząsł jego podmurowaniami i sufitem kowanym w skale. Dozorca
przed chwilą kierowali przeciw niemu swe szpady, uszykowali się we dwa szeregi, inni zajęli poprzeczne ławy, jeszcze inni - odosobnione miejsca przy stolikach. Stojący w szeregu trzymali szpady w
Cytat
kożuchami. Bezimienny przyjaciel poszeptał coś z ludźmi gwałtownie i namiętnie. Rozsunęli się nieco, ustąpili i Cezary znalazł wolne miejsce na ławce. Z zamarzniętego okna sączyła się struga wody.
dwa rzędy drzew, Roman Sołtyk, kapitan komendant parku artylerii, przeznanego do przedniej straży, rzucił rozkaz: - Baczność! Na prawo do boju. Przewodni na prawo. Marsz! Jezdni kanonierowie puścili