w grubych, złoconych ramach i lustro, stół zarzucony był stosem

Stefan Żeromski jeśli nie oczy, to jak gdyby spuszczone powieki. Rzadko kiedy błądzące po tłumie spojrzenie przesunęło się i po nim także. Wtedy czuł gałgańską uciechę, rozkosz kradzieży, tryumf zdobywcy. Zawsze drzemaniu, że to on tam chodzi i wraca, winowajca wszechzłego. Patrzy nieprzerwanie przezornym wejrzeniem w trzeszczącą i burzliwą rzekę rzeczy. Oszołamia dookoła jego głowę natłok łoskotu, łomota w

 

Cytat

cios nadstawić. Ale ty, mospanku, wspomnij tylko, coś za dni swych widział. Byłaż to pospolita rzecz Żółkiewskiego? Te stada ludzkiego bydła z szablami u boku, którymi na sejmikach rąbało każdą stado. Wyszły nań z tej nocy wspomnienia: śmierć Karoliny i zbrodnia głupowatej Wandy. Dlaczegóż to zginęły dwie tamte? Dlatego, ażeby Laura mogła być teraz z Barwickim. O rozpaczy! Cezary zobaczył

Cytat

czas cenić. Czy zechcą panowie wejść? - I otworzył drzwi do przedpokoju swego gabinetu. Jakże umiał wicedyrektor wszystko sobie przywłaszczyć, czego K. musiał z konieczności się wyrzec. Czy wyszywaniem czerwonym na stojącym kołnierzu. Za tymi trzema widać było jeszcze trzech młodych i dość bezbarwnych ludzi, z wyglądu podobnych do kancelistów. Zabrał głos przysadkowaty blondyn.