- Spiszemy kontrakcik... co tam!... Może herbaty?
Stefan Żeromski Nikodem Chłuka kładł mu w głowę Bóg wie jakie wiadomości i głośno wyrzekał, kiedy Rafał ledwo piąte przez dziesiąte rozumiał. Skoro ruszono od stołu, marszałek dworu skinął na Rafała, przywołał go
Prenzlowem. Rafał ze swym pułkiem pociągnął o milę od Wisły, do Bydgoszczy. Zastał tam już nie naczelnika siły zbrojnej polskiej, lecz tylko generała dywizji i komendanta legii pierwszej - Jana
Cytat
taki czas, nadejdzie taki dzień, schyli się ku nam taka błogosławiona godzina, że przyjedzie niespodziewanie czerstwy i wesół. - Skądże to wiesz? - Tylu ich idzie na wojnę i tylu wraca... Czemużby
nie rozumie się na żartach, niewiele sobie robił. Co prawda, nie było w jego zwyczaju wyciągać nauk z doświadczenia - dobrze sobie przypominał pewne same przez się nic nie znaczące wypadki, w
Cytat
między szeregiem lokajów zginających grzbiety, roztwierających drzwi, i znalazł się w salach rzęsiście oświetlonych. Stary pałac, przez sprytnego kamerdynera-dorobkowicza zamieniony na klub tak
"Wygląda, jakby była zdziwiona, że ja o tym mówię - myślał - uważa za niewłaściwe wszczynanie rozmowy o tym. Tym bardziej powinienem to zrobić, tylko ze starą kobietą mogę o tym mówić". - A