- Kto wie?... może i znajdę - powiedział inżynier wstając i
Stefan Żeromski się na wyznanie miłosne, jej, pannie z "domu" siedleckiego, on, biedny kancelista z "Pałaty", a nadto pochodzący z chłopów podlaskich czy tam z jakiejś drobnej zagonowej szlachty. Toteż milczał, aż
kościelnych kadzielnic. Były dni, że czas leciał jak jaskółka na skrzydłach, kiedy indziej wlókł się jak żebrak na kulach. A w ciągu takich dni Rafał żył poza wszystkim, jakby na zewnątrz dnia,
Cytat
drogą papy... Nie ucz mię pan hrabia z łaski swojej, o czym powinienem pamiętać! W tej chwili!... W każdej chwili mego życia wiem, co powinienem robić. Pojadę do Olszyny i uniewinnię cię.
dzierżawę tę oto wioszczynę i tak siedzę. Ziemi tu mało, więc karczujemy jałowce. Smutek mię zagryza... A z domu... żeby też słowo! Rafał, pobudzony przez szczególne uczucie, zaczął mówić o domu,
Cytat
się, łka... Matka słyszy ten płacz przedziwny, żałosny jak pisk kani na pustkowiu. Rozlega on się w jej uszach, nęka jakieś jedno miejsce w mózgu i drażni w sercu. Przez cały dzień nie myślała o
otchłań mroku, że znowu je dotykalnie widział i po wtóre zamierał, zastygał, jak od pierwszego wrażenia. Złudzony do żywego, wlepiał w nie znowu oczy... Znikło z wolna widziadło. Wówczas nagłe