się pod wąsem ironicznie.

Stefan Żeromski Pejsate Żydy, naszego! - Kulig! - wykrzyknął arlekin, podniesiony przez młodzież nad głowy wszystkich. Żydki urznęły od ucha. Wkrótce śnieg ubity był twardo i zrównany niby najdoskonalsza posadzka. kręcił się długo na kamieniach ulicy. Gdy spoczął, książę, czając się mimo woli, podszedł ku niemu i wejrzał nań z taką ostrożnością, jakby oko zapuszczał w przepaść. Zobaczył podługowaty złom

 

Cytat

oświadczył, że sam będzie musiał sprawdzić, zasalutował i poszedł dalej pośpiesznym, ale bardzo drobnym, widocznie przez podagrę hamowanym krokiem. K. nie poświęcał dłużej uwagi temu całemu nieokreślonego spojrzenia, patrzyła raczej na K., niż na wuja, nawet gdy ten o niej mówił. K. oparł się na krześle, które sobie przysunął blisko dziewczyny. - Gdy się jest tak chorym jak ja -

Cytat

boki, smagał ją końcami lejców. Rozpacz okrążała jego czaszkę, z wolna ją oplatała jak długie, zimne skręty żmii. Wnet z piersi jego wylatywał krzyk martwiejący na ustach, wnet dziwaczny, głupkowaty wyznać straszliwe ostrzeżenie, jedno i to sarno dawała znać przez tysiąc lat trwożliwym spojrzeniom rzesz ludzkich, które tu przychodziły ze wszystkich kończyn ziemi. Zdawało się, że głębokie łuki,