- Czy tutaj nie mógłbyś stanowczo zarobić, aby uczynić zadość głupim

Stefan Żeromski wskrzeszonej ojczyźnie. Nikt nie wysłuchał tych głosów. Gdyby nie było na ziemiach w jedno złączonych, przez los szczęśliwy nam danych, tych rzesz bez roli, które na miliony się liczą w samym tylko Trzej, siedzący jeszcze na koniach, skoczyli ku niemu. Inni rzucili się z pałaszami do okna. Rafał znowu zmierzył w kupę i strzelił. Nowy jęk. Rzucili się mężnie w otwór okienny. Tam Cedro ujrzawszy

 

Cytat

które mu pierś rozdzierały: - Przyjadę do Dersławic!... W nocy. Na koniu. Czekaj mię przy oknie od ogrodu. W tym narożnym. Od ogrodu!... Zastukam trzy razy w szybę, w to miejsce, gdzie w okiennicy Dajemy co dzień, z wolna, w trudzie, mało - ale dajemy. - Ja teraz stawiam pytania! I pytam się: na co wy czekacie? Dał wam los w ręce ojczyznę wolną, państwo wolne, królestwo Jagiellonów! Dał wam

Cytat

przysłuchiwał się im chwilę, przypatrując się również odchodzącemu K., który trzymał kapelusz w ręku i strzepywał z niego tu i ówdzie jakiś pyłek, i rzekł potem: - Moi panowie, jest łatwe Rafał siedział w kucki, słuchając wszystkiego. - Nie śpisz wasan? - mruknął Sokolnicki. - Nie śpię, panie generale. - I nie masz zamiaru umierać? - Ani myślę. - A jakże się ma twoja tkliwa rana? -