To dziwne zdanie, ta rada czy modlitwa utajona w szmerze robaczka nocy,
Stefan Żeromski samej prawie ziemi, powikłane w konary, ze zwieszonymi gałęziami. Stara na nich kora pękała niby przyodziewek zetlały, rozłażący się to tu, to tam. Uliczka mokra jeszcze, brunatna od wilgoci, biegła
pokoju? Może przecie i przez tę sień ktoś z domowników przechodzić... Licząc na ślepy traf i na szczęście miłosne nacisnął klamkę, którą już znalazł i trzymał w ręce. Cicho wszedł do oświetlonego
Cytat
aleję prowadzącą do dworu. Stare pnie, spodem czarne, wyżej śnieżnobiałe, pręgowane jak marmur, nasunęły się przed oczy niby wierzeje gościnnie rozwarte, niby sienie. Prawie niepochwytny szum
Odsapnął z głębi piersi. Strzepnął palcami. Była blisko godzina piąta po południu. Najbliższemu z oficerów rzekł z cicha, nad uchem: - Batalion w tył... prawym skrzydłem... Marsz... Woltyżerowie
Cytat
dosyć grubą warstwą błota ściekały od jej stóp na dół po czystym lodzie, jak ropa żywej rany. Fahner, dosięgnąwszy tego miejsca, musiał zgarnąć błoto, usuwające się pod nogą, i naprzód ubijać grunt
Dwunastego maja rozbiegła się po posterunkach wieść-piorun, że pod Malgą załoga została w pień wycięta. Ludzie zerwali się do oręża jak jeden, ale rozkaz trzymał ich w pętaczce na miejscu. Przyszła