- Milczeć, małpo jedna! - rzekł Polichnowicz wcale nie odwracając
Stefan Żeromski zataczały półkole, zwijały się wirem w miejscu, kłębiły dookoła jakiegoś ośrodka. Nekanda domyślił się, że tam ugrzęzły działa. W istocie, przyzwyczaiwszy oczy, spostrzegli cały szereg armat
papierów żadnej zgoła wagi nie przywiązuję. Mnie papier potrzebny tylko na przybicie prochu i śrutu, i to jeszcze przekładam flejtuchy z pakuł nad papierowe. - Otóż, przeciw lepszemu spodziewaniu,
Cytat
Baranowa... Toby zbił kabzę! - Dalejże, dławikufle! Pijmy zdrowie młokosa Cedry!... zawołał Prendowski. - Skoroś się, wiesz, z tego postrzału wylizał, toś chwat. Kozła magnąłeś jak pajac w cyrku, a
mieścił się ogromny stół, a dokoła niego stały fotele obite skórą. Okno było otwarte i na prost niego sunęła się w dół stara grabowa aleja. Rafał przymknął drzwi i usiadł w fotelu. Skoro tylko
Cytat
Ruchoma stamtąd bije pienista fala na obraz źródła wyrwanego spod gliny. Serce szalonymi ciosy, serce-młot bije raz w raz w głębie miękkich, klekocących fal! Płuca zrywają się, siepią i mocują w
wybrzeża oceanu Północy. Tak jest czy inaczej - niechże oni zajmują się tymi pośmiertnymi raków dziejami. Ja śmierci nienawidzę. Uwielbiam nowe życie tej krainy, choćby ta jego nowość sięgała