Polichnowicz.
Stefan Żeromski szuwarów. Gorzko, żałobnie, smutno szumiały. Ich jasnożółte, złotawe liście dotykając się wzajem szerzyły w pustce ni to skrzeczenie, ni to śpiew. Chwiały się ostre kity nad głębiami. Mnóstwo z nich
dobrze wiem, co mówię, bo wśród nich żyję. Wszyscy oni jednacy. - Nie śmieję się, księże Anastazy, tylko ziewam. Och, ziewam! Po rozkoszach pikniku nastały dnie jałowe i nudne. Im ta zabawa większy
Cytat
pytanie: "Kiedyż nadejdzie podły dzień, iż tenże Jędrek posiądzie odwagę i zdobędzie się na siłę, żeby jaśnie pana chwycić za gardło i bić w kufę, względnie w mordę? Czy też Maciejunio da radę, czy
- Nic to nie pomoże - ciągnął K. - także pański zeszycik, panie sędzio śledczy, potwierdza, co mówię. Zadowolony, że na obcym zebraniu słyszy tylko swoje spokojne słowa, odważył się nawet, długo
Cytat
dabit mihi pennas, sicut columbare?..." Przeszedł. Nie widząc drogi, murów, ulicy, świata, ludzi, którzy go kłuli popędzając bagnetami i kijami, poszedł wyniosły starzec w czeluść ulicy Engracia i
niewątpliwą obecność "wazy na stole". Panna Wanda oderwała ręce od klawiszów, wstała posłusznie i cichaczem, wśród śmiesznych dygów, umknęła z salonu. Okazało się, iż zdrowie panny Karoliny