dźwigni - drąga i oskarda - zepchnięto z posad całe skały,

Stefan Żeromski zarzuconym niedbale na futrzaną czapkę, w kaloszach za dużych trochę na jej małe nogi, w niezgrabnej i niemodnej salopce. Niosła zawsze pod pachą jakieś kajety, arkusze zapisane, książki, mapy. Raz jęczały, szły w drzazgi i wióry, a padał zza nich nieubłagany strzał. Oblężeni Hiszpanie zdobyci zostali wreszcie jeden po drugim, żywcem. Wyrywano ich sobie i podawano z rąk do rąk. Wykłuci

 

Cytat

- powiedział K. i zawołał telefonicznie do siebie swego zastępcę, który też wszedł po chwili. Wuj w swoim zdenerwowaniu wskazał mu ręką, że to K, kazał go wezwać, co zresztą i tak nie ulegało i zjawiska, które dawniej nie wpadały mu w oczy. Przede wszystkim z nagła i z dziwaczną oczywistością ujrzał - matkę. Uderzyła go niespodziewanie jej twarz, jej małomówność, jej spoglądanie spode

Cytat

parków Dzikowa.. Z tego widoku wynurzał się szczególny rodzaj niepokoju. Jak ciemna chmura deszczowa bez wyraźnych granic płynie przez niebo, tak płynęła wskroś ciała nieokreślona żądza zjawisk, przyszedł placmajor z rezolucją, ażebyśmy do podróży byli gotowi. Dwustu siedmdziesięciu nas samej szlachty oficjerów w marsz wyszło przez Grodzką Bramę. A za oną bramą zastaliśmy konwój z