nie śpi. Oparłszy się plecami o poduszki, wpółleżąc na łóżku,
Stefan Żeromski niezwyciężonego wstrętu. Nie były to wspomnienia, gdyż te pieściły go raczej i władały nim jeszcze, nie były wyrzuty sumienia, tylko nieznośne, przemierzłe uczucie obecności złego. Zamykał oczy,
kadet Olbromski w Rycerskiej Szkole, a potem oficer za Rzeczypospolitej. - Brat mój starszy. - Aha!... - ziewnął generał. W tej samej chwili zachrapał na cały dwór. Głowa jego leżała na brzegu
Cytat
do nosa, skarpetki. Kołnierze, mankiety, krawaty! Jest tam flanela, wata - przyjaciel wojenny, termos, jest aspiryna, antypiryna, jodyna, terpentyna. Jest pewien doskonały, niezawodny środek na
się pani Turzycka. Mój sok! - Zbielała wszystka na twarzy i zatrzęsła się całym obfitym ciałem. - Ten sok mógłby zaszkodzić pannie Karolinie? Sok, który ja sama, własnoręcznie przygotowałam? Nie,
Cytat
które uciekały, szedł ostro w rozległej, pustej i melancholijnej dolinie Gotthardu. Dowódca francuski ścigał go zajadle. Grenadierowie padali z utrudzenia, głodu i skwaru. Austriacy nie zatrzymali
ryngraf na piersi, i sam odwiózł do chorągwi pancernej, co się wówczas uwijała koło Miechowa. Wtedy oto pierwszy raz widziałem Kraków. A ostatni raz, ostatni... I niech go tam jasne pioruny spalą,