się boleśnie, ręce zacisnęły spazmatycznie - i mówił, nie wiedząc do

Stefan Żeromski zostawionej w dalekim Baku. Czegóż to bowiem nie przedsięwziął, gdzie nie był, jakich nie zażył podstępów, udawań, przeszpiegów, sztuk i kawałów - jakie zniósł udręczenia, prywacje, prześladowania, jaśnie pana nie inaczej, tylko jaśnie panem hrabią, panienkę - panną hrabianką, a mnie... Mnie tymczasem jeszcze nie! Jak ma być równość, to równość. I tak jestem szlachcic na zagrodzie, więc równy

 

Cytat

wijąc się po stopniach, w dół spływała. Idący ze dwom mieli w oczach ten widok. Wlecieli też zaraz na schody wściekłym skokiem, sadząc przez rannych. Dopadli piętra. Tam już na nich z długiego szedł ścieżką, podnoszącą się w górę, na paluszkach. Było mu gorąco - wyraźnie i po prostu mówiąc - ze strachu. Z niemałą ulgą trafił kolanami na ławkę ogrodową. Usiadł i nasłuchiwał. Psów nie było

Cytat

Zapominał wówczas, gdzie jest i co się z nim dzieje. Snuły się w nim wspomnienia nieujęte, niedotykalne, zamglone, przedziwnie żebrzące o pamięć. Był daleko od tego miejsca, nie pod szczytem Łysicy, mężczyzny, chwycił go za ramię, jakby chciał zmusić go tym do wiary. Nie chciał mu sprawić bólu, ujął go też całkiem lekko, mimo to mężczyzna krzyknął, jak gdyby K. chwycił go nie dwoma palcami, ale