jaka monstrualnie wielka łza! Pac! - zleciała z łoskutem na przyszwę

Stefan Żeromski prokurentem wielkiego banku. Tej odpowiedzi towarzyszył tak serdeczny śmiech z prawej strony, że K. sam musiał się roześmiać. Ludzie podparli się rękami na kolanach i trzęśli się jak w ciężkim uśmiechem, pełnym w tej minucie skupionego, jakby symbolicznego cierpienia, rzekł do otaczających: - Piję za zdrowie bohaterów naszej ziemi, którzy w obronie jej wolności, w obronie naszej wolności

 

Cytat

ozime, co je tam widać, to pan kapitan sam wsiał, ale tamto jare to już siał Michcik. Gdzie to kto widział, żeby taki szlachcic siał albo karczował? On się przepasał płachtą i sam siał. Urysiowi sąsiadów, lecz i sąsiadek. - Owszem, piję. - Nic nie pijesz i nic nie jesz. Ciągle tańczysz i tańczysz. My pijemy, a ty nie pijesz. Jakieś kozackie kozaki wytańcowujesz. Co to jest? - Przecież to ja

Cytat

zjawił się po chwili z głową obwiązaną jakimiś szmatami spod których wyglądały plamy krwawe. - A to co? - rzekł pan, wpatrując się w jego oczy. - A cóż? Chłopstwo mię zobaczyło... Wciągnęli mię do odpłynęło. Wrócił do roboty i w ciągu wielotygodniowych zajęć zapomniałby był o tym dzieciństwie na zawsze, gdyby nie siostra, nie Zofka. Za ogrodem, który pokrywał strome zbocze wzgórka, leżał