pręty i zębate liście tak go zaciekawiają, tak bawią...
Stefan Żeromski przeczuwał. Rzucił się naprzód z gołymi rękami, szukając przeciwnika. A wywijając rękami w powietrzu, macając naokół w ciemności, trafił na szpicrutę, którą mu ciosy zadawano. Baryka uchwycił i
się, że chce wyrzucić konchy nosowe, że rozwarte jej chrapy zioną krwią i płomieniem. Nie czuć już było podrzutów, gdy sprężyste nogi odbijały się od zmarzłej ziemi: pławiła się w tumanach
Cytat
przejść można. - Gdzież jest to przejście? - Tam... - rzekł chłop, wysuwając się naprzód i wskazując najbliższy szczyt po lewej ręce od Gutannen.Ażeby zobaczyć tę drogę, wszyscy musieli zadrzeć
którym jednak nie było za tym gościem żałoby. Patrzyli na niego spod oka i żegnali go gorzkim pozdrowieniem. "Bądź zdrów, gościu - mówiły ich spojrzenia. - Dach nasz był twoim dachem, drzwi nasze
Cytat
jeszcze bardziej. Czyż mnie wzrok nie myli? Ależ tak - utyłeś! Tylko patrzeć, jak sobie zapuścisz drugi podbródek. A może to jaka specjalna choroba wojenna, obrzęk, puchlina? - Patrz no, Cezary,
nad moje siły! - Cicho, Hip! Jakże można tak na brata nastawać... - Co za brat! To klecha. W Chyrowie się po łacinie spowiadał. Piję z tobą, a ten precz! - Piję i ja z tobą! - wołał Cezary, czynem