podlecu!...
Stefan Żeromski Dawało mu szczęście to przeświadczenie, że mija wąwóz Roncevalles. Zdawało mu się, że w tej chwili zdobywa ostrogi rycerskie. W ciągu dwu następnych dni pułk lansjerów szedł leniwo i ostrożnie w dół
wszędzie tam ludzie leżeli na rozciągniętych płaszczach, dywanach, ornatach, kapach kościelnych, na suknie do paradnego katafalku... W stronie prezbiterium utworzyła się zbita masa "przystępujących"
Cytat
pospolite, codzienne, folwarczne myśli. Co będzie siał na tej niwie? co na tamtej? czy jeszcze zawlec tę podorywkę? czy orać tamte uwrocia? I oto znowu wypełza z niepostrzeżonej szczelinki dawna
Bürstner, która oparła głowę na jednej ręce - łokieć spoczywał na poduszce otomany - podczas gdy drugą ręką powoli przesuwała po biodrze. - Marny dowcip - rzekła panna Bürstner. - Jaki
Cytat
Teraz dopiero widzę, żem do polityki od urodzenia był dureń. Nie mam ucha do tej melodii. Sadzić ziemniaki, orać, żąć, konie leczyć, a nawet owce - oto moja dziedzina. - Wcale nie przeczę. A po co
columbae?... Et volabo et requiescam..". Był to okrzyk tak niewymowny, że słuchającemu zdało się być niepodobieństwem, by na to wołanie nie odezwała się natychmiast odpowiedź. Znowu ten głos: "Quis