dobrej, kochanej matki, i patrzy na gałązeczki przymrozka... Nudzi
Stefan Żeromski gadatliwe usta tak długim pocałunkiem, żeby ją właśnie uchronić od gadania, podsłuchania rozmowy i - "ewentualnie" - zguby. Wtedy na dobre zamilkła. Zamilkła na długą, zapomniałą chwilę, kiedy w
pachnący dym. Kiedy najbardziej rozkosznie wciągał w nozdrza ten królewski zapach i najsiarczystsze krzesał hołubce, usłyszał głos ojca. Stary cześnik mówił: - Kto, mośćbrodzieju, na mój grunt dnia
Cytat
wódz na Krzysia i majestatycznym krokiem, zostawiając na idealnie wymytej podłodze dokładne odbicia spracowanych stóp, ruszył w stronę łoża. Z jakąż rozkoszą uczuli obadwaj kołdry na grzbietach!
rękoma to królewskie, miękkie złoto. Rzucić ją przed siebie na kolana... Stał obok swego fotela jak na płytach rozpalonego żelaza. Wyszedłby był, wyleciał stamtąd bez czapki, jak wówczas ze szkół,
Cytat
możności znoszenia fizycznych uczuwań wczorajszego dnia, a osobliwie nocy. Chował przed nimi głowę to tu, to tam, odwracając się ku czemuś jaśniejszemu, ale w każdym miejscu ciemności bielało
sobie na to tak późną porę. - I odeszła od fotografii, gdzie tak długo razem stali. - Ależ, droga pani - rzekł K. - bynajmniej nie żartuję. Że też pani nie chce mi wierzyć! To, co wiem,