dzielna, niewinna na pozór operacyjka, co więcej, szczęśliwy dowcip
Stefan Żeromski zapomniał nawet o jej imieninach, a historia z czekoladą była widocznie w tym celu zmyślona, aby go wziąć w obronę przed wujem i ciotką. To go wzruszyło i czul, że bilety do teatru, które postanowił
wypadła, a i samych łomot o ziemię. A jeleń poszedł kole nich, bokiem. Dopieroż zobaczyli, że miał między rogami krzyż złoty i że z onego takie światło w las waliło. - Duży był krzyż? - poważnie
Cytat
sypiał rowie. Widzę cię we wspomnieniu, świątyńko mała, dawnego eremity[4] domku, kołysko moich - żal się Boże! - poezji... Otoczona ze wszech stron płotem z żerdzi jodłowych, stoisz pośrodku łąki
nawałnica swego czasu wody puszcza. Nie dosięgły Łysicy! Przyszła znowu na swe miejsce Polska. Nie zamienili Moskale klasztoru Świętej Katarzyny na koszary konnicy, jak to było w ich planie, i nie
Cytat
wszyscy aż do Rafała, najnowszego ucznia. Łokieć prawej ręki każdego łączył się z lewym łokciem sąsiada, a dłoń spoczęła na jego ramieniu. Wszystkie oczy skierowały się ku oczom Mistrza, utopiły w
oczy. - Wcale to jest zbyteczna fatyga. - Zbyteczna fatyga! - Owo zgoła. - Tak... - przedrzeźniał go Krzysztof, szybko chodząc po pokoju. - Zamknąć się we dworze, zatarasować gumno i niech się wali!