bliżej dworu, wznosił się wysmukły, czerwony komin cegielni.
Stefan Żeromski wszystko jest niepewne, dorywcze, przemijające, podległe bestialskiemu zniszczeniu. Gdzie są książki ojca, gdzie dom, gdzie ojciec, gdzie matka? Zabici są jak psy, za jakąś pierworodną winę -
towarzystwie innych osób, z płonącą głową. Wlókł się po błocie ulicznym, hałasując tak samo jak inni. O jakiejś porze zobaczył przed sobą w grubej ciemności dwie latarnie nadjeżdżającego powozu.
Cytat
potem? Rozumiał, że zobaczą rewolucję w jej samym sednie, u źródła, w gnieździe władzy - ale co potem? - Co będzie z nami? Dokąd się udamy? - Do Polski - odpowiadał Seweryn. - Po co? Stary długo
Nadbiegają... Serce bije... Banda chłopów bieży czając się po zapłociu... Wargi ich zagryzione, oczy od wściekłości przymknięte, w rękach -żegadła. Gdyby przynajmniej można było widzieć! Gdyby tytko
Cytat
było cienia przyjaźni. - Rad bym wiedział - rzekł z cicha, uprzejmie i prawie z pokorą - czy mamy zaszczyt należeć do tej samej nacji, co waszmość, panie komisarzu, czyli też niestety... Obcy
drugi, przykląkł trzeci jak kosą podcięty. Cedro, zimnym strachem gnany, z urwaną połową czapki, skrwawiony w dziesięciu miejscach od kontuzji, ślepy od prochu i uniesienia, złaził z barykady