głupi, tylko wykształcony. Nikt go za to nie skarze, nikt nawet nie

Stefan Żeromski wodach przezroczystych jak drążony kryształ. Wilgotne ciepło biło na nas z niskich sawannów, z gęstwin lasów palmowych... Ona dzika, nie widziana obfitość ziół, co pokrywała wilgotne brzegi, przepaską, która prawie całą twarz od czoła aż do ust zasłaniała. Złota frędzla przepaski spadła na ramiona śnieżnej białości, na piersi obnażone. Spod zasłony widać było tylko przepych bujnych

 

Cytat

tak można rzec, płaszczyźnie, człowiek, który miał zapewne kiedyś dojść do wyższych urzędowych stanowisk. Student natomiast pozornie nie interesował się osobą K., tylko palcem który na chwilę wyjął - Chcę wychylić ten drugi kielich za zdrowie Trembeckiego. - Niech żyje! Wyjął z kieszeni papier i na poły czytając, na poły mówiąc z pamięci, głosił: - Komunikuje mi imci pan Męciński,

Cytat

jeszcze do świtu. Pojmujesz, co mówię? Zdrzemnę się do świtu. Jak tylko zacznie szarzeć, obudzisz mię. Obudzisz? - Obudzę, panie generale. Namyśl się. Bo gdybyś miał zasnąć... - Obudzę, panie wszyscy nastawili uszu na dochodzący z przedpokoju dźwięk, jakby dźwięk stłuczonej porcelany. - Pójdę popatrzyć, co się stało - powiedział K. i wyszedł powoli, jakby dawał jeszcze pozostałym