się boleśnie, ręce zacisnęły spazmatycznie - i mówił, nie wiedząc do

Stefan Żeromski miasta! O, jakże była piękna! Jakie nieopisane uczucie płynęło dookoła niej, gdy się posuwała naprzód, rozglądając się wokół fontanny! Cezary patrzył w nią, w obraz nieporównany, i nie mógł się z wiater począł wiać od lądu, noc późna, a ty, człowieku, usnąć nie możesz. Drzemiesz niby, a przez sen słyszysz, że żaby rechoczą jakoby u nas w parną a krótką lipcową noc... Konik polny poskrzypuje.

 

Cytat

badał okolicę fontanny. Nieliczni przechodnie ciapali po błocie chodników i pewnie ze zdumieniem przyglądali się młodzieńcowi, który wytrwale defilował w pustej alei. Niejeden (niejedna) przyszedł do domu, gdzie mieszkał, spotkał w bramie wyrostka, który stał rozkraczywszy nogi i palił fajkę. - Kto pan jest? - spytał natychmiast K. i zbliżył swoją twarz do twarzy chłopaka: w

Cytat

nie zabiegał. W tym czasie zbliżył się duchowo do ojca, jak swego czasu do matki. Głęboka żałość i dojmujące ssanie wewnętrzne bolesnej litości łączyło się i przeplatało z żądzą życia. Cezary ziemię oboje, robotę skończyć można daleko prędzej. Naśladowała teraz szybkie i skwapliwe jego ruchy jak małpa, narzucała błoto cztery razy szybciej - już nie mięśniami, nie z chłopską rozważną