Po upływie kilkunastu minut wyjrzał przez okno. Na podwórzu nie było
Stefan Żeromski powiedział zatem K. - Ach, więc to może ja pana źle zrozumiałem? - spytał adwokat, równie zdziwiony i zmieszany jak K. - Może się zanadto pośpieszyłem? O czymże chciał pan ze mną mówić?
telefonował. - Ależ proszę - powiedział nadzorca i wskazał ręką na przedpokój, gdzie był telefon. - Proszę, może pan zatelefonować. - Nie, już teraz nie chcę - rzekł K. i podszedł do okna.
Cytat
ludzkich domów. Na wiosnę, pierwszych dni marca, gdy w zwaliskach puściły się trawy, a radosny krzew zdrzewistrącza-wistarii, barwę nieba południowego wsysający w gruzły i torebki swych kwiatów,
późno, zachodziła prawie obawa, że nie przyjdzie na czas. Pojechał tam automobilem, w ostatnim momencie przypomniał sobie jeszcze o albumie, którego wcześniej nie miał sposobności wręczyć i który
Cytat
rękawie jak pies-milczek. To nieraz taka desperacka fantazja pchała człowieka, żeś właśnie szedł od nory do nory... Skutek zawżdy był jeden: pustka w jelitach. Kapitulowały wreszcie nasze "Bartki" -
już nikogo szukać. Wbrew wszelkim pozorom potrzebował właśnie teraz otuchy, ale panowie wydawali się znużeni. Rabensteiner patrzył z auta w prawo, Kullich w lewo, pozostawał tylko szczerzący zęby