siebie... Gdym tedy stał nad brzegiem jeziora, było mi strasznie
Stefan Żeromski uszczypliwy, kłótliwy i napastliwy. A wreszcie nic sobie z matki nie robił. Zacisnęła zęby i milczała przeżywając nieskończone godziny trwogi o jedynaka. To obce miasto stało się dla niej jeszcze
wściekłe! Dużo ja w życiu twardych dzieł widział, a nigdy jako wtedy. Strach me obszedł, wokoło. Bliska a niespodziewana śmierć zajrzała w oczy, tchnęła w twarz... Rozmiotła burza naszą flotyllę z
Cytat
konserwami, sokami. Tu podstawił "masełko", tam rogaliki. Pod siwym przystrzyżonym wąsem uśmiechał się spoglądając na pewien słoik, który nieznacznie wskazywał, i coś "ośmielał się" szeptać z cicha
unickiej kapliczki, zabitej gwoździami i skazanej na zagładę. Wspomniała sobie oczy Gajowca, oczy wzniesione na zeszłowieczny w głębi obraz. O Boże, tego człowieka odrzuciła, podeptała, zabiła na
Cytat
tchu z klasztoru, ujrzawszy o północku światłość jarzącą, co wychodziła z okien, i usłyszawszy śpiew nadziemski czterdziestu sześciu dominikanów z Sadokiem na czele, zamordowanych przed pięciu z
przestrzega obowiązków swego urzędu. Przez wiele lat nie opuszcza swojej placówki i zamyka bramę dopiero na samym końcu, jest bardzo świadom wagi swej służby, gdyż mówi: "jestem potężny; jestem